W dniach 26-29.05.2015 klasy 1ALO i 2ALO wraz z opiekunami przybywały na wycieczce.
Maria Skurska
5 czerwca 2015 r.
W dniach 26-29.05.2015 klasy 1ALO i 2ALO wraz z opiekunami przybywały na wycieczce.
Dzień 1
Wszyscy podekscytowani i pełni nadziei na kilka dni skutecznego odpoczynku od szkoły stawiliśmy się prawie punktualnie na zbiórce przed szkołą. Po sprawnym zapakowaniu bagaży i siebie do autokaru i dotarciu ostatnich spóźnialskich wyruszyliśmy w długą drogę do Augustowa z przystankiem w podwarszawskim Modlinie, gdzie mieliśmy możliwość zwiedzenia twierdzy Modlin z czasów Napoleona. Przeszliśmy się tu wieloma ciemnymi tunelami, dowiedzieliśmy się, ile metrów grubości ma każda ściana oraz z ilu cegieł została zbudowana i w jakich filmach grały poszczególne obiekty. Po zażyciu tej dawki informacji ruszyliśmy w dalszą drogę. Około godz. 17 byliśmy na miejscu, tj. w naszym ośrodku w Augustowie, położonym nad urokliwym jeziorem Necko. Po rozlokowaniu w pokojach i porzuceniu bagaży klasa pani Skurskiej udała się na krótką wycieczkę po pomostach (podczas której jedna z uczennic tej klasy musiała szczególnie uważać ze względu na traumatyczne przeżycia z Ostródy sprzed 3 lat), gdzie miały miejsce pierwsze sesje zdjęciowe tego wyjazdu. Później udaliśmy się na wspólną kolację i spacer po Augustowie. Po powrocie dzielni chłopcy z klasy 2a rozpalili nam ognisko, przy którym wieczór spędziliśmy na śpiewaniu przy akompaniamencie gitary oraz kalamburach przygotowanych przez uczennice klasy 1a. Po modlitwie, słówku i boju o prysznice, grzecznie udaliśmy się do łóżek w swoich pokojach i prawie tak samo grzecznie poszliśmy spać, żeby nie denerwować opiekunów.
Dzień 2
Środa zaplanowana była jako dzień pod znakiem sportu i rekreacji. Rozpoczęliśmy ją od śniadania o godz. 9, które było jedynym tak późnym podczas naszej wycieczki. Po posiłku mieliśmy jeszcze chwilę czasu z uwagi na zmieniającą się na gorsze pogodę. Każdy spożytkował go inaczej: jedni odsypiali za krótką noc, inni postanowili rozbudzić się przyjemną muzyką, jeszcze inni konsumowali deser bądź drugie śniadanie, a dziewczyny z klasy 2a malowały paznokcie. Jedno nas połączyło: o godz. 10.30 wszyscy zasiedliśmy na naszych miejscach w autokarze z plecakami pełnymi smakołyków, ciepło ubrani i gotowi na pełen przygód spływ kajakowy Czarną Hańczą! Po upływie kilkudziesięciu minut byliśmy na miejscu. Gdy opuściliśmy pojazd okazało się, że pogoda nas nie rozpieszcza bardziej niż przypuszczaliśmy – właśnie zaczynał padać deszcz. Ale nie poddaliśmy się na starcie, tylko założyliśmy kaptury i ruszyliśmy po sprzęt! Kiedy każdy już wyposażony był w własny kapok, wiosło, pół kajaka i osobę do pary, rozpoczęliśmy schodzenie do wody, gdzie pierwsze kajaki grzecznie czekały przy brzegu na następne, żeby jednocześnie rozpocząć spływ, zgodnie z zaleceniami pana Tomasza, naszego przewodnika. Rzeka była łagodna, jednak pogoda z minuty na minutę była coraz gorsza, a nasze kurtki powoli zapominały, że są przeciwdeszczowe, jednak dobre humory nas nie opuszczały. Dziewczyny, mimo niesprzyjających warunków, prezentowały swoje piękne paznokcie po zabiegach pedicure, podczas gdy chłopcy siedzący za nimi podziwiali je i prezentowali swoje atuty – siłę mięśni napędzającą kajaki. Po mniej więcej 3 godzinach, kilku przewrotkach w wykonaniu tych samych zawodników, wielu postojach w oczekiwaniu na „ogon grupy” oraz dwóch przebytych i uwiecznionych przeprawach przez śluzy na rzece, nasza przygoda z rzeką Czarną Hańczą się zakończyła. Bez sentymentów, wyskoczyliśmy z kajaków, kapoków, odrzuciliśmy wiosła i ściągnęliśmy mokre ciuchy i marząc o ciepłej kąpieli zapakowaliśmy się do autokaru. Po chwili byliśmy w ośrodku, gdzie jedni skorzystali z szybkiej kąpieli, inni zamienili mokre ubrania na suche, po czym wspólnie udaliśmy się na obiad. Po posiłku ruszyliśmy do sanktuarium Matki Bożej w Studzienicznej w celu wzięcia udziału w nabożeństwie majowym, które okazało się najkrótszym w historii, ponieważ skończyło się zanim się zaczęło i tym sposobem po 10 minutach byliśmy z powrotem w ośrodku, gdzie czekał nas jeszcze pogodny wieczór, tym razem przygotowany przez dwoje uczniów z klasy 2a. Została dla nas przygotowana gra „Jaka to melodia”, która okazała się strzałem w 10, bo wszyscy świetnie się bawili. W międzyczasie zainteresowani zerkali na telewizor, gdzie transmitowany był mecz finałowy Ligi Europy. Po wspólnym wieczorze rozeszliśmy się w swoje strony i punktualnie o 23 poszliśmy spać. A przynajmniej niektórzy... ;)
Dzień 3
Dzień trzeci naszej wycieczki rozpoczął się wczesnym rankiem, kiedy to zebraliśmy się w stołówce ośrodka wypoczynkowego w Augustowie. Wczesną porę tego „wydarzenia” usprawiedliwiał plan wyjazdu do Wilna na całodniową wycieczkę. Po posiłku i porannej modlitwie wyruszyliśmy w drogę do tego pięknego, zabytkowego miasta. Urozmaiceniem podróży były przygotowane zarówno przez uczniów klasy pierwszej, jak i drugiej krótkie opisy miejsc, które zamierzamy zwiedzać w Wilnie oraz ciekawostki historyczne. Chociaż droga do Wilna z Augustowa to odległość przeszło 200 kilometrów, podróż przebiegała dość sprawnie i w przyjaznej atmosferze, którą poprawiła dodatkowo piękna słoneczna pogoda.
Nasze zwiedzanie rozpoczął spacer po Cmentarzu Na Rossie, jednej z czterech polskich nekropolii narodowych. To tam znajduje się grób Marii z Billewiczów Piłsudskiej, a jednocześnie miejsce pochówku urny z sercem Józefa Piłsudskiego. Następnym etapem wizyty w Wilnie była Ostra Brama. W tamtejszej kaplicy przed obrazem Matki Boskiej Ostrobramskiej uczestniczyliśmy we mszy św. zawierzając Matce Bożej wszystkie nasze sprawy. Ściany w kaplicy są pokryte tabliczkami w kształcie serc, które, jak mówił nam ksiądz odprawiający nabożeństwo, są podziękowaniami za cuda, jakie dokonały się za wstawiennictwem Matki Bożej z tego pięknego obrazu. Po mszy św. Mieliśmy trochę czasu dla siebie. Znaczna grupa uczniów postanowiła sprawdzić, co można zjeść w litewskim „Mcdonaldzie”, ale niektórzy postanowili sprawdzić, jak smakują kartacze i gira czyli kwas chlebowy. Po południu odwiedziliśmy jeszcze Kaplicę Miłosierdzia Bożego ze słynnym obrazem „Jezu, ufam Tobie”, katedrę z kaplicą św. Kazimierza, dom Mickiewicza.
To był bardzo intensywny dzień.
Dzień 4
Nasza 4-dniowa wycieczka dobiegła końca – nadszedł czas powrotu do domu. Po śniadaniu, jak zwykle zakończonym śpiewem uczniów, któremu przewodził nieoceniony pan Michniewicz, wszyscy poszli skończyć pakowanie, aby o godzinie 9.30 wyruszyć w drogę powrotną z Augustowa do Łodzi. Pożegnał nas piękny widok spokojnego jeziora, poranny śpiew ptaków oraz szum drzew augustowskiego lasu. Kadra pedagogiczna opiekująca się nami podczas wycieczki postanowiła jeszcze urozmaicić ten niewątpliwie ciekawy wyjazd. W drodze do Łodzi zatrzymaliśmy się na godzinne zwiedzanie Kurpiowskiego Skansenu w Nowogrodzie. Jest on jednym z dwóch najstarszych muzeów budownictwa ludowego w Polsce. Jego twórcą był Adam Chętnik, działacz społeczny i etnograf. Na niewielkim obszarze owego skansenu jeszcze przed II wojną światową znajdowało się przeszło 3 tysiące eksponatów z zakresu historii, etnografii i przyrody pochodzących z terenu Kurpiowskiej Puszczy Zielonej. Były one wystawiane w dwóch drewnianych budynkach zbudowanych na wzór kurpiowski, we wiatach oraz pod gołym niebem. Niestety w czasie II wojny światowej muzeum zostało doszczętnie zniszczone. Eksponaty, które udało się uratować i przenieść do pobliskich wsi uległy zniszczeniu lub rozproszeniu. Ocalały jedynie pojedyncze eksponaty m.in. brama wejściowa do muzeum od strony rzeki. Odbudowę skansenu rozpoczęto pod koniec lat 50-tych. Obecnie na obszarze 4,5 hektara znajduje się 21 zabytkowych budynków przeniesionych z zagród chłopskich, dwór szlachecki oraz kilkadziesiąt obiektów tzw. małej architektury: bramki, kapliczki, studnie itd. Po zakończeniu zwiedzania kontynuowaliśmy naszą podróż do Łodzi. Po południu nastąpiła kolejna przerwa w jeździe – tym razem dotyczyła ona jednak kwestii jedzeniowych. Oprócz zjedzenia obiadu mieliśmy trochę czasu na krótki spacer dookoła stacji benzynowej, który był całkiem miłą odmianą od siedzenia w autokarze. Mimo korków na autostradzie ok. godziny 20 zajechaliśmy szczęśliwie pod mury naszej szkoły, gdzie czekali już na nas rodzice.
Chociaż była to dopiero druga wycieczka wspólnie z moją klasą, należała ona z pewnością do udanych, nie było miejsca na nudę i na pewno zostanie ona na długo w naszej pamięci.
Ola Jach
Julia Ławrynowicz
fot. Jan Michniewicz
Augustów - widok z miejsca w którym nocowaliśmy.AugustówAugustówPrzygotowanie do spływu Czarną Hańczą.Przygotowanie do spływu Czarną Hańczą.Płyniemy Czarną Hańczą.Płyniemy Czarną Hańczą.Płyniemy Czarną Hańczą.Płyniemy Czarną Hańczą.Trochę mokro.Trochę mokro.Jak wszyscy to wszyscy...Płyniemy Czarną Hańczą.Płyniemy Czarną Hańczą.Płyniemy Czarną Hańczą.Fajna ta śluza.Jeszcze trochę.Z taką młodzieżą to można wszędzieI znów śluza.Zaraz się napełni.Jeszcze chwila.Za 5 minut koniec.Dobrze jest być przy wychowawczyni.Nie ma złej pogody tylko ubranie może być złe.Tak tak to prawda.Cmentarz Na Rossie - Wilno.Cmentarz Na Rossie - Wilno.Cmentarz Na Rossie - Wilno.Cmentarz Na Rossie - Wilno.Cmentarz Na Rossie - Wilno.Cmentarz N.a Rossie - Wilno.Cmentarz Na Rossie - Wilno.Zaraz przejdziemy przez Ostrą Bramę.Jeszcze chwilka.Zaraz będziemy w kaplicy.Obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej Królowej Korony Polskiej. Złóżmy Naszej Matce wszystkie prośby i podziękowania.Nasz poeta ...Ambasada RP w Wilnie.Krótki spacer po Wilnie.Ach te agustowskie wieczory.Ach te agustowskie wieczory.Ach te agustowskie wieczory.Skansen Kurpiowski w Nowogrodzie. Skansen Kurpiowski w Nowogrodzie.Skansen Kurpiowski w Nowogrodzie.Skansen Kurpiowski w Nowogrodzie.Skansen Kurpiowski w Nowogrodzie.Skansen Kurpiowski w Nowogrodzie.