Dolnośląska wycieczka klasy I a SLO

We wtorek, 27.05.2014r. z samego rana, pełni entuzjazmu spowodowanego brakiem zajęć do końca tygodnia, stawiliśmy się na zbiórce.

Maria Skurska

8 czerwca 2014 r.

We wtorek, 27.05.2014r. z samego rana, pełni entuzjazmu spowodowanego brakiem zajęć do końca tygodnia, stawiliśmy się na zbiórce. We wtorek, 27.05.2014r. z samego rana, pełni entuzjazmu spowodowanego brakiem zajęć do końca tygodnia, stawiliśmy się na zbiórce. Prawie wszyscy, prawie punktualnie. Sprawnie zapakowaliśmy swoje bagaże i samych siebie do busa i po krótkim sporze dotyczącym zajmowanych miejsc wyruszyliśmy na nasz 4-dniowy podbój Dolnego Śląska i okolic. Pierwszym przystankiem, zaraz po toalecie przy trasie, był urokliwy Wrocław. Wszyscy uśmiechnięci do świecącego słońca ruszyliśmy wraz z przewodnikiem na nasz wrocławski spacer. Największym zainteresowaniem cieszył się Rynek Główny, z którego, przepędzeni dość niespodziewanym ulewnym deszczem, biegiem udaliśmy się na ostatni punkt zaplanowany tego dnia – Panoramę Racławicką. Jej podziwianie niestety nie było dane wszystkim, ponieważ myśli większości z nas krążyły wokół spodni przylepionych do nóg, przemoczonych koszulek i kałuż w butach. Po tej nieplanowanej kąpieli udaliśmy się do Szklarskiej Poręby na posiłek i nocleg w ośrodku sióstr Boromeuszek. Drugiego dnia ruszyliśmy w odwiedziny do naszych zachodnich sąsiadów. W miasteczku Bautzen (po polsku: Budziszyn), wyposażeni tym razem w stroje przeciwdeszczowe, odbyliśmy obowiązkowy spacer z przewodnikiem, po którym udaliśmy się na podbój tamtejszego odpowiednika naszej Galerii Łódzkiej. Najedzeni i radośni, mimo siąpiącego deszczy, wsiedliśmy do naszego busa, prowadzonego przez cieszącego się sympatią kierowcę, aby przemieścić się do miejsca o tajemniczej nazwie Irrgarten Kleinwelka, które napełniło nas ogromną ilością pozytywnych przeżyć. Podzieliliśmy się na grupy w celu przejścia labiryntu i odnalezienia skarbów, uprzednio wykonując odpowiednie zadania. Jak się później okazało nagrody były przewidziane dla wszystkich, co cieszyło jeszcze bardziej. ;) Niestety, nie obyło się bez ofiar. Karta EKUZ jednej z uczestniczek poszła w ruch, gdyż ta nie uniknęła bliskiego spotkania trzeciego stopnia z płotem w rzeczonym labiryncie, co zmusiło nas do nieplanowanej wizyty w niemieckim szpitalu. Misja Krankenhaus zakończyła się pomyślnie, więc udaliśmy się do ośrodka na kolację i nocleg. Trzeci dzień zaplanowany był w górach, jednak pogoda zdecydowanie nas do tego nie zachęcała. Było zimno, padało i rozciągała się gęsta mgła. Jednak wprawieni w obcowaniu z deszczem ruszyliśmy. Najpierw wjechaliśmy wyciągiem na Szrenicę, z której od razu zeszliśmy do schroniska w celu wypicia herbaty i wysuszenia spodni w okolicach siedzenia, bo krzesełka wyciągu niestety w niczym nie przypominały luksusowych, zamykanych, podgrzewanych gondol narciarskich … Następny odcinek trasy był już nieco dłuższy i trudniejszy, toteż nie obyło się bez kontuzji i przemarznięć, ale perspektywa kolejnej przerwy na ciepły posiłek dodawała nam sił. Ostatecznie wszyscy, w lepszym lub gorszym stanie, dotarliśmy do Szklarskiej Poręby, gdzie uzupełniliśmy nasze zapasy w jednej z sieciówek. Po powrocie do ośrodka zjedliśmy kolację i zajęliśmy się integracją we własnym zakresie. Integrowaliśmy się do momentu, w którym zaczęliśmy odczuwać zmęczenie wędrówką. Wieczorem wszyscy grzecznie udaliśmy się do swoich łóżek na zasłużony odpoczynek. Czwarty dzień był naszym ostatnim na Dolnym Śląsku. Rano spakowaliśmy walizki i pożegnawszy się z siostrami, u których mieszkaliśmy, następnie udaliśmy się w drogę powrotną. Po drodze zwiedziliśmy Sztolnię w Kowarach i, ku naszej uciesze, McDonald's niedaleko Wrocławia. Zmęczeni i przemoczeni, ale szczęśliwi i spełnieni wróciliśmy wieczorem do zadziwiająco słonecznej Łodzi.

Ola Jach

Dolnośląska wycieczka klasy I a SLO
Dolnośląska wycieczka klasy I a SLO