Informacje o szkole

System wychowawczy Księdza Bosko

Być blisko ucznia, znać jego problemy, pomagać mu je rozwiązywać, dawać mu poczucie bezpieczeństwa, zapewniać wszechstronny rozwój - te elementy salezjańskiego systemu wychowawczego mają wymiar uniwersalny i ponadczasowy.

Twórcą tego systemu był św. Jan Bosko. Ten genialny wychowawca, obdarzony niespotykaną intuicją pedagogiczną, żył w latach 1815-1888 we Włoszech. Sam wychowywany bez ojca, który zmarł, kiedy Janek miał zaledwie 2 lata, stał się ojcem, przyjacielem, nauczycielem i wzorem dla się setek chłopców z ulic XIX-wiecznego Turynu. A wszystko zaczęło się, kiedy jako młody ksiądz został skierowany do pracy w Turynie. W tym czasie miasto przeżywało niemalże oblężenie młodych chłopców, którzy w czasach rewolucji przemysłowej przywędrowali w poszukiwaniu pracy z okolicznych wiosek. Zwykle źle traktowani przez pracodawców, niedożywieni, wykorzystywani do pracy ponad siły, nieczęsto bez dachu nad głową, wałęsali się bez celu po ulicach.

Początki

Jeden z nich trafił do zakrystii kościoła, w którym właśnie skończył odprawiać mszę ks. Bosko. - Przede wszystkim zapewniłem go, że nikt już nie podniesie na niego ręki - wspomina ks. Bosko - a potem zapytałem:

- Jak się nazywasz, przyjacielu?
- Bartłomiej Garelli.
- Skąd jesteś?
- Z Asti.
- Masz ojca?
- Nie, umarł.
- A mamę?
- Też nie żyje.
- A ile masz lat?
- Szesnaście.
- Potrafisz czytać i pisać?
- Nic nie potrafię.
- A śpiewać umiesz?
- Nie.
- A gwizdać?
Chłopiec po raz pierwszy w tej rozmowie uśmiechnął się. (...)
- A gdybym uczył cię katechizmu, przychodziłbyś?
- Bardzo chętnie.
- Nawet tutaj?
- Byleby tylko mnie nie bili.
- Nie bój się, nikt cię nie będzie bił. Teraz jesteś moim przyjacielem, więc muszą cię szanować.

To spotkanie i jakże charakterystyczny dialog między nimi stał się początkiem wielkiego dzieła wychowawczego, którego owocem są dwa zgromadzenia: żeńskie i męskie, rzesze Współpracowników Salezjańskich (świecka gałąź zakonu), a także setki dzieł i placówek wychowawczych na całym świecie i tysiące wychowanków salezjańskich, z których większość zrzeszonych w Stowarzyszeniu Byłych Wychowanków Salezjańskich działa czynnie na rzecz wychowania dzieci i młodzieży.

Prewencja z pomocą rozumu, religii i miłości

Bartłomiej wrócił i przyprowadził kolegów. A później przyszli inni i następni, i jeszcze następni, tak że ks. Bosko poświęcił im cały swój czas i całe swoje życie. Najpierw stworzył dla nich Oratorium, o którym mówił, że jest domem, który przygarnia, parafią, która ewangelizuje, szkołą, która przygotowuje do życia i podwórkiem, gdzie spotykają się przyjaciele i żyje się radośnie, później szkoły, a nawet dom rodzinny, bo niektórzy chłopcy zamieszkali z nim.

W tym czasie ks. Bosko wypracował swój oryginalny system wychowawczy, znany pod nazwami prewencyjny, uprzedzający czy zapobiegawczy. Sam tak o nim pisał: Istnieją dwa systemy, jakie zawsze stosowano w wychowaniu młodzieży: prewencyjny i represyjny. System represyjny polega na tym, że podwładnym ogłasza się prawo, a potem patrzy się tylko, by wykryć przestępców i w razie potrzeby wymierzyć zasłużoną karę. (...) Ten system jest łatwy, mniej uciążliwy, a nadaje się zwłaszcza w wojsku i wśród ludzi dorosłych i rozsądnych (...) Zupełnie inny i powiedziałbym wprost przeciwny jest System prewencyjny. Polega on na tym, że podwładnych zaznajamia się z przepisami i regulaminem zakładu, a następnie roztacza się nad nimi taką opiekę, że wychowankowie znajdują się zawsze pod czujnym okiem dyrektora lub asystentów, którzy jako kochający ojcowie przemawiają do nich, w każdej okoliczności służą im za przewodników, udzielają rad i upominają z dobrocią, co jest równoznaczne z postawieniem wychowanków w niemożności popełnienia wykroczeń.

Filarami tego systemu są: rozum, religia i miłość. Nie sposób mówić o metodzie wychowawczej św. Jana bez odwołania się do tych trzech słów.

Rozumność

dotyczy głównie sposobu traktowania wychowanka, zwłaszcza stawianych mu wymagań. Zakłada ona pozytywną wizję potencjału dobra tkwiącego w wychowanku. W każdym, nawet najbardziej nieszczęśliwym młodym człowieku, jest miejsce dostępne dla dobra. Pierwszym obowiązkiem wychowawcy jest znaleźć ten punkt, tę czułą strunę i wykorzystać ją - mawiał ks. Bosko. Wychowanek powinien dostrzec, że to, co mówi wychowawca, nawet jeśli nie zawsze jest przyjemne - ma sens. Polecenia, zakazy, regulaminy mają być jasne, zrozumiałe i logiczne. Nie są po to, by tłumić spontaniczność, ale by ją właściwie ukierunkować.

Religia (wiara)

natomiast była dla ks. Bosko środkiem uporządkowania świata - począwszy od nadania sensu życia, po codzienne decyzje w konkretnych sytuacjach. Była również rękojmią moralności, gwarantowała całościową, a nie tylko cząstkową wizję wychowania. Rola, jaką przypisywał wierze, nie przygniatała jednak pozostałych sfer życia, ale pozostawała z nimi we wzajemnie uzupełniającej się harmonii. Nie był ascetą i nie zachęcał do ascezy wychowanków, wręcz przeciwnie. - Wychowankom niech się zostawia dużo swobody, by mogli skakać, biegać i hałasować do woli. Gimnastyka, muzyka, deklamacje, teatr, przechadzki są najskuteczniejszym środkiem do osiągnięcia karności, zachowania moralności i zdrowia. Należy tylko uważać, żeby przedmiot rozrywki, osoby biorące w niej udział i rozmowy, jakie jej towarzyszą, były nienaganne - tłumaczył. Albo religia albo kij - twierdził też ks. Bosko przeświadczony, że nie ma tak skutecznej metody motywowania wychowanka do pracy nad sobą, niż wynikająca z wiary. W przeciwnym razie wychowawcy pozostaje albo przymus - czyli powrót do systemu represyjnego, albo rezygnacja ze stawiania wymagań.

Miłość wychowawcza

natomiast jeszcze bardziej niż "rozum" i "religia" zwraca uwagę na możliwość i konieczność nawiązania relacji między wychowawcą a wychowankiem. Pojęcie to zawiera w sobie opiekuńczość, łagodność, życzliwość, sympatię. Relacja ta jest kluczowa dla zrozumienia istoty tej metody wychowawczej. Bez niej system zapobiegawczy pozostawałby jedną z wersji systemu represyjnego, może jedynie z większą uwagą położoną na dozór wychowanków. Ks. Bosko był przekonany, że relacja wychowawca - wychowanek powinna być relacją przyjacielską, bez uszczerbku dla autorytetu wychowawcy ani zaangażowania wychowanka.

Asystencja, czyli obecność wychowawcy

Fundamentem i kwintesencją tego systemu jawi się więc asystencja, czyli stała obecność wychowawcy. I nie chodzi tu tylko o obecność fizyczną, ale także o towarzyszenie w procesie dojrzewania, o pomoc w odkrywaniu własnej tożsamości, o nawiązanie takiej relacji i więzi z wychowankiem (poznanie go), która pozwoli mu czuć się bezpiecznie, która zrodzi więzy wzajemnego szacunku i zaufania, a tym samym pozwoli łagodnie prowadzić, czuwać i delikatnie korygować. - Powie ktoś, że system ten jest trudny w stosowaniu. Zaznaczam, że dla wychowanków jest on łatwiejszy, przyjemniejszy i bardziej korzystny - tłumaczył ks. Bosko. - W odniesieniu do wychowawców przedstawia wprawdzie pewne trudności, które się jednak zmniejszą, gdy wychowawca zabierze się gorliwie do swojego dzieła. Wychowawca jest osobą całkowicie poświęconą dla dobra swoich wychowanków, dlatego powinien być gotów pokonywać wszelkie przeszkody i podejmować wszelkie trudy, aby osiągnąć swój cel, jakim jest wychowanie obywatelskie, moralne i umysłowe podopiecznych.

System ten jest stosowany we wszystkich salezjańskich dziełach wychowawczych. Także w szkołach. I przynosi zadziwiające, nawet w naszych czasach, efekty.

Formacja

Nauczyciele w szkołach salezjańskich są odpowiednio szkoleni w tym kierunku, biorą udział w konferencjach na temat systemu zapobiegawczego. Jeden z nauczycieli szkoły salezjańskiej, tak rozumie stosowanie systemu zapobiegawczego w praktyce: - Jestem z uczniami nie tylko na lekcjach, ale także podczas przerw czasu wolnego. Rozmawiam, towarzyszę, czasem szepnę słówko na ucho. Widzę, że mają do mnie zaufanie i to jest moja ogromna radość.

System zapobiegawczy z powodzeniem stosowany jest także w przedszkolach, bursach, poprawczakach, domach dziecka, na uczelniach oraz w rodzinach.

Dlatego warto propagować sytem prewencyjny ks. Bosko, bo jak sam napisał: Jeżeli w naszych domach będzie się stosować ten system, to sądzę, że osiągniemy bardzo dobre wyniki, nie używając ani rózgi, ani innych kar dotkliwych. Około czterdzieści lat zajmuję się młodzieżą i nie przypominam sobie, żebym kiedyś stosował tego rodzaju kary, a jednak z pomocą Bożą osiągnąłem nie tylko to, czego stanowczo wymagałem, lecz także to, co było tylko moim życzeniem, i nawet od takich chłopców, którzy jak się zdawało, nie rokowali już żadnej nadziei poprawy.

Dowiedz się więcej

Jeśli chcesz wiedzieć więcej na temat systemu prewencyjnego, zapraszamy do lektury artykułów na stronie Salezjanów w Polsce: salezjanie.pl:

Małgorzata Tadrzak-Mazurek
Magazyn Salezjański Don BOSCO (2/2006)