26 Światowe Igrzyska Młodzieży Salezjanskiej w Turynie 2015
Do tej pory Włochy kojarzyły mi się ze wspaniałą kuchnią, monumentalnymi zabytkami, katolicyzmem i miejscem działalności księdza Bosco. Ostatnio miałam niepowtarzalną okazję, aby zweryfikować swoje skojarzenia. Było to podczas pobytu drużyny siatkarek SALOS-u – Łódź w Turynie na światowych igrzyskach, które odbywały się w terminie 29.04–04.05 tego roku.
Kierownik Bursy
18 maja 2015 r.
Do tej pory Włochy kojarzyły mi się ze wspaniałą kuchnią, monumentalnymi zabytkami, katolicyzmem i miejscem działalności księdza Bosco. Ostatnio miałam niepowtarzalną okazję, aby zweryfikować swoje skojarzenia. Było to podczas pobytu drużyny siatkarek SALOS-u – Łódź w Turynie na światowych igrzyskach, które odbywały się w terminie 29.04–04.05 tego roku.
Podróż do Włoch była dosyć długa i męcząca, ale mieliśmy przyjemność odbyć ją w towarzystwie drużyn z Płocka, Ełku oraz Suwałk. Autokarowa znajomość rozwijała się podczas turnieju; dopingowaliśmy się wzajemnie podczas sportowych zmagań i pomagaliśmy sobie w codziennych sprawach. Miło było wyłapać znajome twarze w tym kolorowym tłumie 1200 zawodników z całego świata.
Po przybyciu zostaliśmy zakwaterowani w dobrym hotelu, który znajdował się siedemnaście kilometrów od centrum Turynu, co z jednej strony sprawiło, że dojazd był dłuższy, z drugiej natomiast pozwoliło nam lepiej poznać miasto, choćby zza autokarowej szyby. Organizatorzy zadbali również o to, aby uczestnicy, jako osoby pochodzące z różnych krajów i kultur, mogły poznać prawdziwe smaki ich ojczyzny. Na każdy posiłek podawano nam doskonałe pasty, risotta i inne przysmaki kuchni włoskiej, przygotowane ze świeżych warzyw i owoców, pachnących ziół i przypraw. Na jeden z posiłków podana została nawet ośmiornica jako wielki przysmak (otoczonej przecież niemal ze wszystkich stron wodą) Italii.
Każdej z drużyn przydzielono do pomocy przewodnika-wolontariusza. My mieliśmy szczęście trawić na przemiłego Andreę, który sprawił, że nie chcieliśmy wyjeżdżać – stał się praktycznie członkiem naszej ekipy.
Światowe Igrzyska dały także każdej z nas niepowtarzalną szansę poznania dziesiątek osób z innych krajów. Zostały nawiązane przyjacielskie stosunki, nastąpiła wymiana maili i adresów. Mogłyśmy podszlifować swój angielski, bo był to oczywiście język, którym posługiwała się większość osób. Gdyby widziały nas w akcji panie profesor Lange, Rosiak, Magnus i Gęsicka, z pewnością nasze oceny z angielskiego skoczyłyby w górę gwałtownie.
Mimo że większość czasu spędzałyśmy w hali sportowej, znalazłyśmy trochę czasu na zwiedzenie miasta. Nasz przewodnik pokazał nam wspaniałą handlową ulicę, na której można było kupić wszystko, począwszy od drogich ubrań i biżuterii, a skończywszy na najwspanialszych w świecie różowych, soczystych i nieziemsko pachnących, włoskich truskawkach prosto z pola, których miałyśmy okazję spróbować. Udało nam się także zobaczyć Całun Turyński, przy którym każdy miał chwilę czasu na modlitwę. Nie mogliśmy także przegapić okazji, aby odwiedzić miejsce narodzin księdza Bosco.
Z wyniku sportowego jesteśmy w sumie dosyć zadowoleni. Mimo że zajęłyśmy szóste miejsce nasza gra była dobra, a wspaniałe i te nico gorsze chwile spędzone wspólnie, pozwoliły nam stać się prawdziwą drużyną, która rozumie się prawie bez słów. Drużyna to nie tylko my, zawodniczki, ale także nasz trener Artur Zieńczyk, bez którego żaden wynik nie byłby możliwy, oraz ksiądz Andrzej Kurto, który podczas tych zawodów udzielał nam duchowego wsparcia.
Ceremonie otwarcia oraz zakończenia igrzysk zrobiły na wszystkich uczestnikach ogromne wrażenie, bo trudno pozostać obojętnym, kiedy setki młodych ludzi demonstrują swoją przynależność narodową, gotowość do walki, jednocześnie pokazując chęć zjednoczenia z innymi. Niezapomniana dla każdego z uczestników była także z całą pewnością Msza Święta w kościele, znajdującym się w miejscu, gdzie niegdyś stało oratorium prowadzone przez Jana Bosco. Podczas tej Eucharystii było widać, że wspólna modlitwa młodych ma wielką siłę.
Koniec końców, żaden z członków naszej drużyny nie żałował, że wziął udział w tegorocznych igrzyskach, ponieważ było to niezapomniane przeżycie, które pozwoliło nam stać się lepszą drużyną. Bogatsze o wiele doświadczeń, już nie możemy doczekać się przyszłorocznego turnieju.
Do zobaczenia!
Lena Gryz
Turyn, Colle Don BoscoTuryn, Colle Don BoscoNasz szybki autokarNa wycieczce w TurynieZwiedzanie TurynuZwiedzanie TurynuZwiedzanie TurynuNa hali sportowejDrużyna przed biurem zawodówPrzed rozpoczęciem ceremonii otwarciaCo za mecz....Czas dla treneraDo zwycięstwa...Na zakonczenie IgrzyskOstatnie zdjęcie z animatorem Andreą